fbpx

Każdy ma swojego idola. Moim jest Marek Niedźwiecki. Kiedy czytam jego książkę, tracę dystans

Autor bloga Wyliczanka.eu pisze: Każdy ma swojego idola. Moim jest Marek Niedźwiecki. Kiedy czytam jego książkę, tracę dystans.

Recenzentka Dominika Polok (http://domizzz.blogspot.com): Znów zachwyciło mnie dążenie autora do swojego marzenia, determinacja i pełne przekonanie, że innego życia dla niego nie ma. Zwróciłam też uwagę na coś jeszcze – w całym tym współczesnym kulcie rozwoju i ciągłego dążenia do wyznaczonych celów Marek Niedźwiecki jest wyjątkiem. Miał w życiu jeden cel – pracować w radiu, prowadzić Listę Przebojów. W najśmielszych marzeniach tym radiem była ukochana Trójka. Udało się i… koniec. Nie stawia sobie coraz wyżej poprzeczki, nie wyszukuje nowych wyzwań. Robi to co kocha, otacza się muzyką i wyłącza w domu telefon, żeby mieć święty spokój. Jest spełnionym człowiekiem.

Autor bloga mojregalmojeksiazki.blogspot.com: Pasja. Uwielbiam ludzi z pasją. Dla których pasja to paliwo napędowe, by żyć. Niewątpliwie Marek Niedźwiecki to jedna z takich osób. Jego pasja – muzyka i Trójka – to coś, bez czego trudno jest sobie wyobrazić Marka Niedźwieckiego. Wyobrażasz sobie dzień, w którym okazuje się, że wybrał jednak budowlankę, a nie radio i muzykę? Dlaczego lubię takich ludzi? Może dlatego, że ja ciągle szukam swojej pasji. A im zazdroszczę i ich podziwiam. Zazdroszczę, że odkryli tę jedyną i unikalną rzecz, która sprawia, że życie jest odrobinę szczęśliwsze niż bez niej. Podziwiam, bo dążenie za pasją wymaga konsekwencji i zapału. 
 

Marek Niedźwiecki, “Radiota, czyli skąd się biorą Niedźwiedzie:

Jeden z najlepszych radiowców wszech czasów w szczerej, chwilami bolesnej, ale zazwyczaj pogodnej i zabawnej książce, która wyjaśnia, skąd się biorą Niedźwiedzie.

Wszyscy znamy głos Marka Niedźwieckiego. Dla wielu to wzorzec radiowego brzmienia. Jest jednym z niewielu mistrzów tworzenia nastroju wyłącznie za pomocą dźwięku.

Ale nie wszyscy wiedza, jaka cenę ten chłopak z Szadku zapłacił za popularność. W swojej nowej książce Marek Niedźwiecki opowiada nie tylko o drodze, jaką rozpoczął w prowincjonalnym miasteczku, ale też o samotności z wyboru, w której żyje w Warszawie.

Mówi też dużo o muzyce, która nie odstępuje go na krok. W “Radiocie” gra w piłkę na cmentarzu, mieszka w zapluskwionym akademiku, w lesie nadaje audycję dla samego siebie, skręca autem tylko w jedną stronę, odkrywa, że Australia to jego ląd wymarzony. Ucieka…

Dla fanów jego kultowego głosu to będzie wyjątkowa przyjemność. Marek Niedźwiecki sam opowiada swoja historię. A jak przystało na człowieka radia – na bieżąco komentuje i opowiada to, czego nie ma w tej książce.