fbpx

Przedpremierowe fragmenty “Smoleńska” Teresy Torańskiej w “Newsweeku”

Ostatnia książka Teresy Torańskiej. Kolejnej już nie będzie. Książka niedokończona. Zarys idei, która dopiero dojrzewała w głowie autorki. Niestety, Teresie zabrakło czasu.

Te rozmowy – z rodzinami ofiar, politykami, urzędnikami – są jak fotografie. Dokumentują smoleńskie emocje niemal na gorąco, gdy były jeszcze nieokiełznanym żywiołem, ciągle dalekim od zamknięcia w rytualnej politycznej formie. Wyrastającym z bólu po stracie bliskich, psychicznego wyczerpania, przerażenia, ulegania natrętnej symbolice. W rozmowach Teresy widzimy wyraźnie, że rozjeżdża nam się Polska, ale do końca jeszcze nie zdajemy sobie sprawy, jak dramatyczny będzie to rozjazd.

Teresa pracowała jak szalona, bo miała świadomość, że za chwilę może być za późno na rekonstrukcję pierwotnej emocji smoleńskiej. A zarazem powtarzała, że to nie jest książka na teraz. Że Polacy nie są gotowi na zmierzenie się ze Smoleńskiem. Że potrzebują odpowiedniej perspektywy, aby spojrzeć na katastrofę bez uprzedzeń i upiększeń. Przewidywała, że zajmie to co najmniej pięć lat – co było zresztą założeniem nazbyt optymistycznym.

Niektóre z rozmów składających się na “Smoleńsk” były wcześniej publikowane w prasie. To dzieła domknięte, z autorskim stemplem Teresy. Dramaturgicznie doskonałe. Ale nie wszystkie rozmowy zdążyła literacko uszlachetnić. Niestety, pozostały tylko nagrania i notatki, które na potrzeby “Smoleńska” po śmierci autorki zostały ubrane w przystępną formę i włączone do zbioru. Jest to więc książka Torańskiej, choć nie do końca zgodna z jej zamysłem.

Co chciała nam powiedzieć? Spisała na jakiejś karteczce słowa Peryklesa skierowane do Ateńczyków po wojnie peloponeskiej: “Teraz zaś, opłakawszy swych bliskich, rozejdźcie się”. I poszukiwała podobnej trzeźwości w żałobie we współczesnej Polsce. Jeśli zapragnęła zanurzyć się w kłębowisko smoleńskich namiętności, to tylko po to, aby je oswoić, zracjonalizować i wyciągnąć wnioski. Jak zanotowała, “z żałobą się nie dyskutuje, ale żałoba nie zwalania od myślenia”.

I o tym jest ta książka – pisze Rafał Kalukin w najnowszym numerze “Newsweeka” (nr 42/13).

Smoleńsk” to ostatnia książka Teresy Torańskiej, którą sama autorka uważała za jedną z dwóch, obok „Onych”, najważniejszych w jej dorobku. Zbiór rozmów (kilku już opublikowanych i wielu zrobionych na potrzeby tej książki, które nigdy nie ukazały się w druku) składa się na obraz Polski „posmoleńskiej” – jak ta katastrofa wpłynęła na społeczeństwo, polityków, ludzi związanych ze sprawą smoleńską i przyszły kształt życia politycznego w Polsce.
Teresa Torańska pracowała nad tą książką do końca, nie zdążyła zrobić jeszcze kilku wywiadów, ale materiał, który pozostawiła, jest ważną diagnozą dzisiejszej Polski.