Cena detaliczna: 15,00 

5838 w magazynie

Zobacz też:
E-book - 15,00  Audiobook - 15,00 

Marta Guzowska
Leszek Talko

Lucja Słotka. Milioner, który napisał testamenty

Opis

Przeczytaj wybrany fragment książki ⬇️

Pierwszy tom “Lucja Słotka. Mężczyzna, który zjadł orzeszki” dostępny jako:

👉 książka
👉 ebook
👉 audiobook

Trzeci tom Lucja Słotka. Kobieta, która kochała legwana dostępny jako:

👉 książka
👉 ebook
👉 audiobook

Kolejna misja specjalna Lucji wydaje się być dosyć prosta… Oto milioner John Polend – czyli Jan Koniecpolski – od lat żyjący w Australii, postanawia przyjechać do ojczyzny i zlecić Home Disaster Manager zakup mieszkania. Ma być „olbrzymie i oszałamiające”. Ponieważ John mógłby mieć na drugie „Zdegustowany”, Lucja musi urządzić lokum w najdroższym stylu i wyposażyć w nieosiągalne dla przeciętnego Kowalskiego gadżety. Do tego w wyznaczonym dniu, zebrać w nim bliskich swojego szefa.

Niestety w zleceniu pojawia się błąd i gospodarz pojawia się dziesięć dni wcześniej oczekując, że plan zostanie wykonany w tym momencie… I tak Lucji udaje się dotrzeć do kolejnych członków rodziny.

Zebrani mają nie lada motywację do pojawienia się w drogim apartamencie w Alei Róż w Warszawie – gospodarz zamierza odczytać im swój testament, ale najpierw muszą przejść specjalny test. Niestety całe spotkanie przerywa nagła śmierć Johna, który ginie od ozdobnej szpili ze szkła z Murano…

 

Autorka grafik – Porysunki Magdalena Danaj

 

         

 

5838 w magazynie

  • Data wydania: 01.08.2022
  • Oprawa: miękka
  • Format: 107 x 158 mm
  • Liczba stron: 112
  • Cena detaliczna: 15,00 
  • Kategoria: sensacja/thriller, serial kryminalny Lucja Słotka
  • ISBN: 9788380328037

6 opinii dla Lucja Słotka. Milioner, który napisał testamenty

  1. czytanie.na.platanie

    Home Disaster Manager powraca z misją niemożliwą! Czy rzeczywiście? Przecież słowo testament w ustach milionera z Australii brzmi niczym tajne zaklęcie. Albo zapach miodu wabiący misia. I nie ma znaczenia, że zleceniodawca pojawia się ponad tydzień wcześniej. Lucja Słotka ponownie stanie na wysokości zadania, a wszyscy zaproszeni goście pojawią się na wezwanie Johna Polenda, czy raczej Jana Koniecpolskiego.

    Lucja nie jest w stanie jednak przewidzieć, że ozdobna szpila, która miała być prezentem dla dawnej miłości stanie się narzędziem zbrodni, a jedynym świadkiem morderstwa starszego pana okaże się Maciuś. Wprawdzie gadający, ale jednak ptak. I do tego cóż za “zadziwiająca koincydencja” znów do sprawy morderstwa przyjeżdża znany nam z części pierwszej aspirant Konieczny.

    Przy kolejnych perypetiach Lucji ubawiłam się jeszcze lepiej niż przy pierwszym tomie. Zabawne dialogi, humor sytuacyjny i bohaterka, która budzi sympatię i zachwyca swoim sprytem, pomysłowością, odwagą i umiejętnością zachowania zimnej krwi w każdej sytuacji potrafią poprawić humor nawet w pochmurny poniedziałek. I aż tyle przyjemności zawartych na jedynie 140 stronach małej książeczki, która z powodzeniem zmieści się w (niemal) każdej torebce.

    Pisałam to przy pierwszej części, ale powtórzę, że pomysł wydania literackiego serialu kryminalnego był genialny! Brawo Wielka Litera! A już 01.09 będziemy mogli czytać lub słuchać w wykonaniu Agnieszki Dygant najnowszej części czyli “Kobiety, która kochała legwana”.

  2. ksiazkipaniinformatyk

    Tym razem Lucja musi kupić i urządzić mieszkanie dla pewnego bogacza, by następnie zebrać w nim jego rodzinę. Wszystko idzie bezproblemowo do momentu, gdy John Polend zjawia się na miejscu o 10 dni za wcześnie i nalega, by do spotkania doszło już teraz. Niejednemu członkowi rodziny zepsuje to plan dnia, ale mają przecież doskonałą motywację — gospodarz odczyta swój testament.

    Było fajnie! Może nawet fajniej niż poprzednio? Kolejne wyzwanie dla Lucji Słotkiej stawia przed nami nie tylko zupełnie nowy zestaw bardzo ciekawych osobistości, lecz także “stare” postaci w lepszej formie. Poprzednim razem wspominałam, że postać pana detektywa nie przypadła mi do gustu. Tym razem przynajmniej nie miałam wrażenia, że on po prostu czeka, aż ktoś inny rozwiąże za niego zagadkę. Bądźmy jednak szczerzy… To Maciuś, gwarek z ciętym językiem, okazał się najbardziej charakternym bohaterem (zaraz po Home Disaster Manager). Akcja toczy się na niespełna 150 stronach, więc nawet przez chwilę nie da się nudzić. Fajnie było pogłówkować trochę nad wskazaniem mordercy, połączyć przedstawione fakty i poniekąd osiągnąć w tej sferze sukces. Ciekawy pomysł na fabułę, świetne zmyłki. Polubiłam Lucję i już nie mogę się doczekać, co wydarzy się w kolejnym odcinku tego zabawnego serialu literackiego.

  3. przerwa.na.ksiazke

    Lucja Słotka dostała nowe zlecenie. Ma kupić i urządzić mieszkanie pewni milionerowi, który wraca do kraju z Australii, i sprowadzić do mieszkania jego bliskich.

    Milioner na spotkanie z bliskimi przygotował testamenty i quizy. Kolejni członkowie wchodzą pojedynczo do gabinetu. Po wyjściu ostatniego Lucja znajduje swojego pracodawcę martwego.

    Na miejscu zbrodni pojawia się ponownie aspirant Konieczny. I tym razem może on liczyć na pomoc Lucji w rozwiązaniu sprawy. A nie będzie to łatwa sprawa, zwłaszcza dla Koniecznego.

    Drugi odcinek literackiego serialu mnie nie rozczarował. Ponownie było zabawnie. Grono podejrzanych spore i nietuzinkowe. Jestem ciekawa czy współpraca Lucji z Koniecznym będzie już na stałe. I czy w którymś odcinku pojawi się legendarny Inspektor Wąski 🤔

    Kolejny pracodawca Lucji zginął i zastanawiam się, czy niedługo będzie jeszcze ktoś odważny, żeby ją zatrudnić 😂

    Tym razem część książki przeczytałam, a drugą wysłuchałam na @audioteka, gdzie w roli tytułowej występuje @agnieszka_dygant_official. Była to ciekawa zmiana. Pani Agnieszka w roli Lucji brzmi świetnie i chyba jest jeszcze zabawniej, niż czytając samodzielnie. Jeżeli lubicie audio, to gorąco polecam.

    Przypomnę, że Lucja Słotka to literacki kryminalny serial komediowy. Nowe odcinki pojawiają się co miesiąc u @wielkalitera. Książka ma kieszonkowe wymiary i da się zabrać wszędzie. Jeżeli jeszcze nie poznaliście Home Disaster Manager to musicie  nadrobić.

  4. aniabex

    „Kiedy zobaczysz światełko w tunelu, sprawdź, czy to nie pociąg”.

    Dziś premiera drugiego odcinka świetnego literackiego serialu kryminalnego autorstwa duetu: Marty Guzowskiej i Leszka Talko.

    Lucja Słotka – Home Disaster Manager, menadżerka do spraw katastrof domowych z prawdziwego zdarzenia, dostaje nowe zlecenie.
    Tym razem specjalistka od rzeczy niemożliwych ma zaszczyt pracować dla milionera: Johna Polenda – czyli Jana Koniecpolskiego. Mężczyzny „zdegustowanego wszystkim od urodzenia” i bezustannie dającego o tym do zrozumienia światu. Faceta z burzą siwych włosów, opalenizną i widocznymi efektami operacji plastycznych.
    John Polend od ponad 40 lat mieszkał w Australii, ale postanowił wrócić w rodzinne strony w niezwykle ważnej sprawie… w sprawie swojego testamentu, a właściwie testamentów. Zleca więc Lucji zakup ,,olbrzymiego i oszałamiającego mieszkania” w Alei Róż w Warszawie oraz urządzenie tego nabytku ze stylem i smakiem tak, jak na taką szychę jak Polend przystało. Dodatkowo, Home Disaster Manager, ma zorganizować „zlot” bliskich milionera w wyznaczonym przez niego terminie. W puli jest 12,6 miliona dolarów australijskich netto, wiec nikt nawet nie śmie gardzić daniem głównym i jedynuym przyjęcia, którym jest pizza hawajska.

    Praca nauczyła Lucję, że musi być przygotowana na koniec świata, ostateczną zagładę oraz pokrzyżowanie planów, wiec kobieta nie jest zaskoczona niestandardowym obrotem sprawy, czyli zamieszaniem z terminem przyjęcia, osobliwością zaproszonych gości, oszczędnym menu, a także przedwczesnym zgonem spadkodawcy..

    Choć dla policji sprawa zdaje się być trywialna, wymaga niestandardowych rozwiązań i wręcz amerykańskich metod śledczych..

    Jednak na miejscu jest niezawodna Lucja Słotka, która po raz kolejny ujawni swój, oczywiście nie jedyny talent, tj.: zmysł detektywistyczny..

    „Milioner, który napisał testamenty” to druga odsłowna pierwszego polskiego literackiego serialu kryminalnego. Co miesiąc pojawiają się jego kolejne, przezabawne odcinki. Każdy, stanowi odrębną kryminalną historię i jest dostępny na stronie wydawnictwa Wielka Litera.

    Polecam.

  5. Kryminał na talerzu

    „Milioner, który napisał testamenty” to drugi odcinek polskiego literackiego serialu kryminalnego o Lucji Słotkiej, Home Disaster Manager. Fabuła tym razem mocno opiera się na klasyce gatunku – mamy zamknięte grono podejrzanych i morderstwo dokonane w zamkniętym pokoju. Mimo to historia bogata jest w twisty i zaskoczenia, a i rewelacyjną plejadę postaci: youtuber, nowoczesna pedantyczna mama, trenerka osobista, pijaczek, stylistka, statysta a przede wszystkim emigrant, który dorobił się zagranicą tworzą mocno wybuchową mieszankę charakterów. A! Jeszcze jest przecież gwarek Maciuś, który powtarza mocno nieodpowiednie słowa w mocno nieodpowiednich momentach 😉 Śledztwo przede wszystkim więc polega na przesłuchiwaniu świadków/potencjalnych podejrzanych, a w dialogach zawarta jest spora dawka humoru. Może mimo wszystko jest go ciut mniej niż w pierwszym, ale i tak to świetna, szybka i poprawiająca nastrój lektura. Ja już czekam na odcinek trzeci, który, wnioskując po ostatnich stronach tego, może być najśmieszniejszy z wszystkich trzech! Cały serial już teraz gorąco polecam, Lucja jest jedyna w swoim rodzaju 🙂

  6. TESTAMENT 1

    „Oczekuj niespodziewanego” – mówi stare przysłowie i chciałabym spotkać mądralę, który je wymyślił. Już widzę, jak biega po apartamencie w alei Róż, rozstrzygając co chwilę dylematy w rodzaju: „Pani szanowna, a ten ornament to gdzie dać?”. I kiedy rozstrzygnie już wszystkie, rozlega się dzwonek u drzwi i pojawia się niespodziewane we własnej osobie – czyli Jan Koniecpolski.
    Och, przepraszam. Nie Jan Koniecpolski, tylko John Polend. Zapewne zdegustowany trudnym do wymówienia nazwiskiem zmienił je na podobne (choć nie do końca), kiedy tylko jego stopa dotknęła australijskiej ziemi jakieś pięćdziesiąt lat temu.
    Zmiana nie pomogła, Jan Koniecpolski był zdegustowany wszystkim od urodzenia. Z całą pewnością bardzo nisko ocenił starania matki, ojciec również niespecjalnie przypadł mu do gustu, a reszta życia nie okazała się tym, czego oczekiwał. Nie omieszkał więc dawać światu do zrozumienia, jak bardzo jest tym wszystkim zdegustowany.
    Niewykluczone, że był także zdegustowany własnym wyglądem, chociaż nie pomyślelibyście o nim „emeryt”. To ten typ faceta, którego ogląda się w reklamie rejsów oceanicznych: z burzą siwych włosów, opalenizną i wyraźnymi efektami operacji plastycznych (Polend przeszedł co najmniej dwie – plastykę oczu i wszczepienie implantów policzków). Brakowało mu tylko fajki i kapitańskiej czapki.
    Wielu ludzi cieszyłoby się także, że ich wartość netto wynosi dwanaście przecinek sześć miliona dolarów (oczywiście sprawdziłam). Ale nie John Polend. On był zdegustowany faktem, że jego dom w Melbourne kosztował zaledwie cztery miliony dolarów, podczas gdy dom Billa Gatesa był dwadzieścia pięć razy droższy. Nie wspominając o reszcie aktywów na koncie, które byłyby wyższe, gdyby nie niekompetentni pracownicy. Sądząc po zdegustowanych słowach Polenda, skutecznie ogałacali go z gotówki, co uniemożliwiło mu w wieku osiemdziesięciu lat kupienie porządnego jachtu z lądowiskiem dla helikoptera.
    Krótko mówiąc, ten oto człowiek stał w progu mieszkania z grymasem zdegustowania na twarzy i byłam w stanie założyć się o milion dolarów (w gotówce), że zaraz powie: „Jestem zdegustowany”.
    Wiecie co? Wygrałabym ten zakład.
    Odkąd pracuję jako Home Disaster Manager, niewiele rzeczy mnie zaskakuje. Telefon w środku nocy podczas jazdy samochodem, kiedy akurat policjant zatrzymuje mnie za przekroczenie prędkości, również mnie nie zaskoczył. Podobnie jak natarczywy głos, domagający się rzeczy niemożliwych.
    – Pani Łucja Słotka?
    – Lucja – poprawiłam, dając policjantowi znak, żeby poczekał chwilę z tym mandatem.
    – Pani Łucjo. – Głos w słuchawce nie przyjął do wiadomości pomyłki. – Proszę dla mnie szybko kupić i wyremontować mieszkanie. Oczywiście w alei Róż, w Warszawie…
    – Jakie ma być to mieszkanie? – zapytałam.
    – Olbrzymie i oszałamiające – uściślił głos.
    – I to już wszystko? – zapytałam.
    – A, nie. W tym mieszkaniu ma się zebrać moja ukochana rodzina – dodał głos i wyczułam złośliwą satysfakcję. – Czy to zadanie pani nie przerasta?
    – I to już wszystko?
    – Potrzebuję kogoś na miejscu, kto będzie nadzorował remont. Przylatuję do Polski za miesiąc i nie mam czasu się w to bawić. Wszystko ma być na tip-top. Oczekuję, że stanie pani na wysokości zadania. Rozumiemy się.
    To ostatnie nie było pytaniem, ale stwierdzeniem faktu.
    – Rozumiemy się – odparłam i podałam sumę. Dwukrotnie wyższą, niż wynoszą moje stawki. Ale odbieranie telefonów w środku nocy i w środku rozmowy z policjantem ma swoją cenę i jest to cena wygórowana.
    John Polend nie targował się, co kazało mi powtórnie przemyśleć stawki dla osób dzwoniących w złym momencie. Przemyślenia były krótkie: zdecydowałam, że następnym razem je podniosę. Polend powiedział natomiast, że wszystko ma zostać dopięte na ostatni guzik, zwlekające z zakończeniem ekipy fachowców mają zostać rozerwane na strzępy przez dzikie zwierzęta (ujął to inaczej, ale do tego się sprowadzało), a zaginieni członkowie rodziny – odnalezieni i doprowadzeni na miejsce w kajdanach (to też ujął w nieco innej formie). Wszystko najpóźniej w dniu jego przyjazdu do Polski.
    A teraz stał przede mną zdegustowany.

Dodaj opinię

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

pięć + 14 =